„To co masz dzisiaj jest rezultatem Twojego myślenia na wczoraj. To co będziesz mieć jutro będzie rezultatem Twojego myślenia na dziś”. To słowa, które usłyszałam na jednym ze szkoleń Johna C. Maxwella, w którym miałam okazję uczestniczyć. Od razu zapadły mi w pamięć i do dziś stanowią dla mnie źródło inspiracji i siły. Zawsze, gdy do mnie powracają, przychodzą mi na myśl wszystkie te sytuacje, w których coś działo się nie po mojej myśli. I wiesz co? Za każdym razem słowa Maxwella pomagały mi przemienić negatywne zdarzenia w coś pozytywnego.

Jeśli siejesz wiatr, to nie dziw się, że zbiera się na burzę
To nie jest tak, że wraz z rozwojem osobistym przestały mi się przydarzać trudne sytuacje. Jednak z czasem zmieniłam sposób, w jaki na nie reaguję.

Przede wszystkim wierzę, że rzeczywistość, która mnie otacza, jest bezpośrednim odbiciem mojego świata wewnętrznego. Moich myśli, przekonań, ograniczeń, emocji i wgranych programów.

Czy wiesz, że jeśli w danym pomieszczeniu umieścisz dwa fortepiany i na jednym z nich uderzysz dowolny klawisz, to w drugim będzie drgała ta sama struna? To po prostu fizyka. I podobnie działa twoja wewnętrzna energia. Dane zdarzenie jest bodźcem, który pobudza myśli. Te z kolei wpływają na emocje, które generują energię, jaką wysyłamy w świat.

Podam ci pewien przykład. Gdy byłam młodsza, imię Ania nadawano wielu dziewczynkom. W rezultacie w każdej grupie rówieśników, do której kiedykolwiek należałam, było nas kilka. A jednak zawsze bezbłędnie wyczuwam, kiedy ktoś myśli właśnie o mnie, wypowiadając to imię. Po prostu energia tej osoby, którą ona bezwiednie wygenerowała, myśląc o mnie, od razu do mnie trafia.

Również twoja energia rezonuje z energią wszechświata. Jeśli wysyłasz w świat pozytywne wibracje, zaczynają one do ciebie wracać. Na przykład znienacka dzwoni osoba, która od kilku dni zaprzątała twoje myśli, choć nie umawialiście się na rozmowę. Z kolei negatywna energia wywołuje równie negatywne zdarzenia. To właśnie stąd wzięło się powiedzenie, że nieszczęścia chodzą parami. Jednak poprzez zmianę podejścia do różnych trudnych sytuacji możesz przerwać ciąg negatywnych zdarzeń i wykorzystać je na swoją korzyść. Jak to zrobić?

Weź sprawy w swoje ręce
Na początek zastanów się, czy masz wpływ na daną sytuację. Może ci się wydawać, że coś jest poza twoim zasięgiem wpływu, jednak takich sytuacji jest mniej, niż myślisz. W większości przypadków odpowiednia reakcja może całkowicie zmienić okoliczności, w jakich się znalazłaś.

Załóżmy jednak, że na daną sytuację faktycznie nie masz wpływu. Tak jest na przykład zachowaniem innych ludzi. Nie masz wpływu na to, że ktoś będzie wobec ciebie opryskliwy, tylko dlatego, że sam miał zły dzień lub fatalnie się czuje. Masz jednak wpływ na to, jak zareagujesz. Czy będziesz równie opryskliwa, przez co oboje poczujecie się jeszcze gorzej? Czy może podejdziesz do tej osoby z empatią i odpuścisz, życząc jej po prostu miłego dnia? Nie dam ci gwarancji, że oboje od tego poczujecie się lepiej. Jednak jestem przekonana, że jeżeli nie dasz się wkręcić w czyjś zły humor, twój dzień będzie na pewno udany.

Podobnie jest z pogodą. Czasami jest szaro, buro i leje jak z cebra. No sorry, taki mamy klimat! Natomiast Skandynawowie nauczyli mnie, że nie ma złej pogody. Są tylko niedostosowane do niej ubrania. Dlatego w trakcie jesiennej słoty z dziką rozkoszą zakładam eleganckie płaszcze, kapelusze i rękawiczki z mięciutkiej skóry. Czuję się wtedy tak luksusowo, że nie ma we mnie miejsca na tęsknotę za letnimi upałami. Poza tym pasjonująca książka, gorąca herbata z rumem i przytulny koc cieszą najbardziej, gdy z nieba za oknem lecą żaby, a wiatr urywa głowę. 

Choć akurat książka jest dobra na każdą pogodę. Idealnie komponuje się zarówno z plażowym leżakiem w tropikach, jak i z zimową pierzyną, pod którą chowamy się w świąteczne wieczory… Przepraszam, rozmarzyłam się 😊

Zamień przykre trudności na ekscytujące wyzwania
Chcę ci po prostu przekazać, że to od ciebie zależy, jak zareagujesz na daną sytuację. Polecam, abyś zaczęła od samego postrzegania tego, co się wydarza. Ja i moja rodzina na przykład w ogóle nie używamy słowa „problem”. Zamiast tego stosujemy takie wyrażenia jak: „wyzwanie” lub „przestrzeń do pracy”. Oba brzmią o wiele lepiej, dodają energii, zamiast ją odbierać oraz oddają moc sprawcą w moje ręce, bo to ja decyduję, co w danej sytuacji zrobię.

Co jeszcze możesz zrobić, gdy na twojej drodze pojawią się trudności? Ja wybieram jedną z dwóch opcji.

Po pierwsze, zastanawiam się, czego dana trudność jest efektem, czyli co mam jeszcze do przepracowania w mojej głowie. Szukam myśli, które doprowadziły mnie do tego niekomfortowego miejsce oraz namierzam obszary, w jakich muszę zrobić porządek. I zabieram się do pracy nad nimi, tak aby w przyszłości danej sytuacji uniknąć.

Drugim rozwiązaniem jest poszukanie pozytywów danej sytuacji. Wiąże się to z moją życiową dewizą, która brzmi „ciekawe, co DOBREGO z tego wyjdzie”. Wierzę, że różne rzeczy nie dzieją się nam, ale dla nas. To dzięki nim mogę się rozwijać, uczyć się, wychodzić ze strefy komfortu. Takie doświadczenia sprawiają, że w ostatecznym rozrachunku przybliżam się do realizacji moich celów zawodowych i prywatnych. Pamiętaj, jeśli twoim celem jest szczyt, to czasem musi być pod górkę. Tam, gdzie jest łatwo i przyjemnie, stoisz w miejscu i przestajesz się rozwijać.

Oczywiście nie zawsze miałam takie podeście, przez co moje życie nie było usłane różami. Jednak z czasem nauczyłam się, że o ile nie zawsze mam wpływ na to, co się wydarzy, to zawsze mogę zadecydować, jak na to zareaguję. I to od moich reakcji zależy, czy dana sytuacja zatrzyma mnie, czy też sprawi, że ścieżka mojego życia stanie się jeszcze pełniejsza i fascynująca. 

PRZEJDŹ DO KONTAKTU ->KONTAKT

SPOTKAJMY SIĘ NA Facebooku ->https://www.facebook.com/aniapiechoficial

POROZMAWIAJMY PRZEZ WhatsApp ->https://wa.me/726488553

Leave A Comment