Jak być dobrą mamą? – to pytanie zadaje sobie praktycznie każda kobieta, często zanim jeszcze zajdzie w ciążę. Problem polega na tym, że zewsząd padają na nie inne, często sprzeczne ze sobą odpowiedzi. Ja postanowiłam, że wychowam moje dzieci w duchu pozytywnego rodzicielstwa, które pozbawione jest przemocy. Dziś chcę Ci opowiedzieć, na czym ten sposób…
Dobra mama to świadoma mama
Każda zmiana ma swój początek w świadomości. Mam na myśli moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że dana rzecz Ci nie służy, więc postanawiasz jej unikać. Podam Ci przykład. Jak często jadasz w McDonaldzie, wiedząc, że tamtejsze jedzenie jest niezdrowe? Ile słodyczy zjadasz, odkąd dowiedziałaś się, jak negatywny wpływ na Twoje zdrowie ma cukier? Po jakie chipsy sięgasz, skoro wiesz, że Twoja ulubiona marka zawiera szkodliwy glutaminian sodu?
Dopóki nie wiesz, że coś Ci szkodzi, nawet nie myślisz, aby tego unikać. Jednak sprawa zmienia się, gdy uświadamiasz sobie, jakie negatywne skutki mogą mieć Twoje decyzje. Jednocześnie z tą świadomością przychodzi władza, dzięki której możesz zmienić swoje wybory. Z kolei bez wiedzy, nic nie jesteś w stanie zrobić czy zmienić.
Załóżmy, że ostatnimi czasy jesteś osłabiona. Dopóki nie znajdziesz przyczyny takiego stanu rzeczy, nie będziesz wiedziała, jak temu zaradzić. Jednak jeśli udasz się do lekarza, który na podstawie zleconych badań stwierdzi, że masz zbyt niski poziom witaminy D, w końcu będziesz wiedziała, co zrobić, aby poczuć się lepiej. Jeśli masz świadomość, masz też władzę, a zatem możesz działać.
Jednak często właśnie na tym etapie pojawiają się schody. Świadomość to z jednej strony ogromny przywilej. Jednocześnie jest to również pewnego rodzaju udręka. W końcu dużo łatwiej jest pojechać do McDrive`a na nuggetsy niż przygotować sałatkę z dojrzałym BIO awokado, sosem z BIO oliwy i własnej roboty octem jabłkowym, którą popijesz swojskim zakwasem z buraka.
W pozytywnym rodzicielstwie chodzi dokładnie o to samo! O świadomość, która jest przywilejem, a jednocześnie sprawia, że wychowywanie dzieci jest dużo trudniejsze. O ile prościej jest włączyć dziecku telewizor, niż wyjść z nim na rower? O ile wygodniej jest kupić rozmrożone pieczywo o kiepskim składzie, niż samemu upiec chleb z mąki bez glutenu? Łatwiej jest wysłać dziecko do pokoju, niż porozmawiać z nim i po raz dziesiąty tego dnia tłumaczyć zasady, obowiązujące w Waszym domu.
Jako osobie dorosłej łatwiej jest Ci zmusić dziecko do określonego zachowania, niż poznać jego potrzeby. Ukaranie dziecka szlabanem nie wymaga od Ciebie żadnego wysiłku, w przeciwieństwie do próby zrozumienia, dlaczego zachowało się ono w taki, a nie inny sposób.
Po prostu łatwiej jest żyć niezdrowo niż zdrowo. I dotyczy w równej mierze jedzenia, co wychowywania dzieci.
Czym pozytywne rodzicielstwo nie jest?
Zanim przejdziemy do tego, czym jest pozytywne rodzicielstwo, chciałabym Ci pokazać, czym ono na pewno nie jest. Przede wszystkim pozytywne rodzicielstwo wyklucza jakąkolwiek formę przemocy, w tym:
– kary,
– wychowywanie w strachu,
– zmuszanie,
– negatywne komunikaty,
– krzyk,
– nadopiekuńczość.
Omówmy sobie każdą z nich.
Kary
Przede wszystkim kary, jako sposób wychowywania dziecka, są nieskuteczne. Wynika to z faktu, że kary, zamiast uczyć, sprawiają, że dziecko odczuwa strach. A gdy dziecko się boi, nie jest w stanie się uczyć.
Co więcej, kary niosą za sobą negatywne konsekwencje, które później ciągnął się za takim dzieckiem również w dorosłym życiu.
Okazuje się także, że kary wzmagają agresję u dzieci, bo dzieci uczą się poprzez naśladowanie rodziców. Do tego w wyniku kar w umysłach dzieci dochodzi do powiązania emocji strachu z jego źródłem, czyli w tym przypadku z rodzicem. Efekt jest taki, że dzieci zaczynają unikać tego źródła strachu, czyli właśnie rodziców. Takie dziecko oddala się od rodzica, a jego rówieśnicy stają mu się bliżsi niż własna rodzina. Podsumowując, karząc dziecko, uczysz je dalej robić to samo, tylko za Twoimi plecami.
Wychowywanie w strachu
„Nie idź tam, bo pan cię zabierze”.
„Jak się będziesz tak zachowywać, to wyjdę i nie wrócę”.
„Mikołaj przeniesie Ci rózgę”.
To wszystko są przykłady pozornie niewinnych gróźb, jakie rodzice często serwują swoim dzieciom. Jako dorośli wiemy, że nie mamy zamiaru ich spełniać. Jednak z perspektywy dziecka brzmią one najzupełniej poważnie. A kiedy dziecko jest zastraszane, nie jest w stanie się poprawnie rozwijać.
Jeśli często stosujesz tego typu groźby, to Twoje dziecko będzie bało się niemalże wszystkiego. Łącznie z byciem ocenianym przez innych, próbowaniem nowych rzeczy, czy nawet stawania czoła wyzwaniom, jakie przyniesie życie.
Niestety bajki dla dzieci są pełne tego typu strachów. A to Baba Jaga tuczy Jasia i Małgosię, by ich zjeść. Zła macocha każe zabić Królewnę Śnieżkę. Wilka zjada Czerwonego Kapturka. Dawniej te bajki miały pomagać w wychowywaniu dzieci, ponieważ kiedyś strach faktycznie traktowano jako dobrą metodę wychowawczą, która przestrzega dzieci przed negatywnymi konsekwencjami. Nie wiem jak Tobie, ale mi robi się smutno, gdy o tym pomyślę.
Zmuszanie
Pewnie Cię tym zaskoczę, ale zmuszanie to przemoc. Gdy ktoś z niedowierzaniem kręci na to stwierdzenie głową pytam: „a gdyby ktoś Ciebie – dorosłą osobę — zmuszał na przykład do jedzenia tego, czego nie lubisz? Byłaby to przemoc?”. Oczywiście, że tak. Zatem zmuszanie do czegoś dziecka również jest przemocą. Koniec i kropka.
Nie ma przy tym znaczenia, czy mówimy o jedzeniu, wieczornej kąpieli, czy założeniu sukienki. Wyobraź sobie, że w takiej sytuacji, ktoś na Tobie coś wymusza i np. siłą wciska Cię pod prysznic lub zakłada ubranie, jednocześnie siłą Cię przytrzymując i wykręcając Ci ręce. Przerażająca wizja, prawda?
Tak samo zmuszanie do czegoś dziecka wygląda z jego perspektywy. Dlatego zawsze staraj się wyobrazić sobie, jak w danej sytuacji czułaby się osoba dorosła. Jeśli z punktu widzenia dorosłego dane zachowanie można uznać za przemoc, to to samo zachowanie w stosunku do dziecka również jest przemocą. Jeśli w świecie dorosłych uderzenie kogoś jest karalnym aktem przemocy, to w świecie dziecka tym bardziej. Jeśli w świecie dorosłych zmuszanie kogoś do czegokolwiek jest przemocą, to w świecie dzieci też tak jest.
Negatywne komunikaty
Przykładem negatywnych komunikatów są np. słowa takie jak: „jesteś niedobra”, „jesteś głupi”, „jesteś ofermą” itp.
Pamiętaj, że dzieci wierzą we wszystko, co do nich mówisz. A że słowa mają ogromną moc, to dzieci myślą o sobie tak, jak się do nich zwracasz. W rezultacie możesz nawet zniszczyć czyjeś życie na zawsze. Chcesz dowodu?
Przypomnij sobie sytuację, kiedy ktoś powiedział Ci coś bardzo bolesnego. Być może do dzisiaj czujesz z tego powodu smutek, może nawet nadal wierzysz w to, co usłyszałaś.
Może wuefistka powiedziała Ci, że jesteś za wysoka, by dobrze tańczyć, albo za niska, aby grać w siatkówkę. Może nauczycielka stwierdziła, że: „z takimi ocenami to Ty nic nie osiągniesz”, albo co gorsza: „rowy będziesz kopać”. Może mama, gdy akurat odpoczywałaś, nazwała Cię: „królewną na ziarnku grochu” i dzisiaj przez to nie potrafisz się relaksować. Może jakiś chłopak w gimnazjum nazwał Cię głupią albo brzydką i dzisiaj właśnie tak o sobie myślisz.
Może tamte słowa w jakimś stopniu uformowały Twój charakter lub wpłynęły na Twój system przekonań. Pomyśl sobie o wszystkich Twoich negatywnych przekonaniach o sobie, świecie czy o innych ludziach i zadaj sobie pytanie: „od kogo to wiem?”. Wiele z takich przekonań, o ile nie wszystkie, są po prostu nieprawdą.
Krzyk
W badaniach naukowych udowodniono, że dorośli, którzy doświadczyli w dzieciństwie przemocy w postaci krzyku, mają widoczne zmiany w mózgu. Zmiany te wynikają z tego, że ludzki mózg przetwarza szybciej i dokładniej doświadczenie negatywne niż te dobre.
Jednocześnie ponad 70% rodziców przyznaje, że krzyczy na swoje dzieci. Jednak okazuje się, że krzykiem nie jesteśmy w stanie zmienić zachowania, a wprost przeciwnie – w ten sposób je pogłębiamy.
Krzyk sprawia, że nieszczęśliwe dziecko staje się bardziej nieszczęśliwe, a niewspółpracujące dziecko będzie współpracować jeszcze mniej.
Dodatkowo krzycząc, uczysz swoje dziecko, że taka forma komunikacji jest akceptowalna. Dziś to Ty krzyczysz małe dziecko, ale za kilka lat to ono będzie krzyczeć na Ciebie. W przyszłości otrzymasz od dziecka dokładnie to, co dajesz mu w teraźniejszości.
Nadopiekuńczość
Wyręczanie dzieci i niestawianie im żadnych wymagań jest formą ukrytej przemocy. W ten sposób wysyłasz dziecku komunikat: „nie nadajesz się nawet do tego, by wynieść śmieci, czy załadować zmywarkę”. Jeśli nie powierzasz dziecku żadnych prac domowych, sprawisz, że będzie ono przekonane, że nic nie potrafi zrobić. Jest to tak samo krzywdząca forma przemocy, jak gdybyś powiedziała dziecku wprost, że się do niczego nie nadaje.
Oczywiście udzielanie dzieciom pomocy jest niezbędnym elementem wychowania, ale tylko wtedy, gdy dziecko Twojej pomocy naprawdę potrzebuje. Jeśli takiej potrzeby nie ma, to Twoja pomoc jest hamująca, a nie wspierająca.
Podsumowując, zdrowe rodzicielstwo polega na stawianiu granic z uwzględnieniem potrzeb dziecka, jednocześnie wykluczając przemoc jak narzędzie do wychowywania dzieci.
Czym jest pozytywne rodzicielstwo?
Wychowywanie dziecka w duchu pozytywnego rodzicielstwa to trudne zadanie, które wymaga od Ciebie kreatywności i cierpliwości. Musisz stać się empatycznym detektywem, który szuka tego, co stoi za danym zachowaniem. A, jako że każde nieodpowiednie zachowanie dziecka wynika z jakieś niezaspokojonej potrzeby, to Twoja rola polega na tym, aby tę potrzebę odgadnąć i zaspokoić. Innymi słowy, pozytywne rodzicielstwo polega na poszukiwaniu źródła danego zachowania, a nie na karaniu za nie.
Pozytywne rodzicielstwo jest formą wspierania rozwoju dziecka z uwzględnieniem jego potrzeb. Wykorzystuje naukę poprzez przykład, czyli wymaga od rodzica, aby był najlepszym wzorcem dla swojego dziecka. Oznacza to, że rodzic nie może wymagać od dziecka rzeczy, których sam nie przestrzega. Jeśli sama żyjesz w nieładzie, nie wymagaj, aby pokój dziecka lśnił czystością. Jeśli podczas rodzinnego obiadu kłamiesz, mówiąc o tym, dlaczego twój partner stracił pracę, nie wymagaj prawdomówności od dziecka.
Pozytywna dyscyplina uczy przykładem. Wyznacza zasady domu, których wszyscy się trzymają. Jeśli zasadą domu jest uczciwość (w tym mówienie prawdy), to jeśli postępujesz inaczej, nie możesz oczekiwać od dzieci, że będą trzymać się zasad.
Pozytywna dyscyplina to dojrzała komunikacja
W komunikacji objawia się cała nasza natura. Jako specjalistka od komunikacji powtarzam żartobliwie: „pokaż mi, jak się komunikujesz, a powiem Ci, jakim jesteś człowiekiem”. A jak to zwykle bywa, żart to prawda podana na miękko.
W przypadku pozytywnej dyscypliny komunikacja opiera się na szacunku i miłości. Dzięki niej rozmówca (np. dziecko) czuje się kochany, akceptowany i szanowany, nawet jeśli ma dopiero 4 czy 5 lat.
Pozytywna dyscyplina to wyraźne zasady domu
Niektórzy moi „hejterzy” zarzucają mi, że propaguję tzw. bezstresowe wychowanie, czyli samowolę dziecięcą oznaczającą, że dzieci to święte krowy, którym wszystko wolno. Tylko że to nieprawda.
Oczywiście nie jestem za tym, aby dzieci w jakikolwiek sposób stresować. Jednocześnie nie wyobrażam sobie domu, w którym nie ma jasno określonych reguł. Dzieci muszą wiedzieć, czego się od nich oczekuje. To daje im poczucie bezpieczeństwa. Schematy i ramy są niezbędne dla ich prawidłowego rozwoju. Przy czym kluczowe jest konsekwentne przestrzeganie zasad domu. Odstępstwa mogą zdarzać się niezwykle rzadko, wyłącznie w naprawdę wyjątkowych sytuacjach.
Bycie delikatnym, ale stanowczym
Kiedy Twoja pociecha nie zachowuje się odpowiednio, należy rozmawiać, upominać i korygować takie zachowanie, ale się nie unosić. Najlepiej pozostać opanowanym bez względu na sytuację.
Gdy moja 5-letnia córka postanowiła zrobić awanturę na całe PEPCO, kiedy nie chciałam kupić jej lalki, zachowałam spokój i nieustająco jej powtarzałam:
„Umówiłyśmy się, że przychodzimy tutaj po nową opaskę do włosów. Możesz wybrać, jaką tylko chcesz, ale lalki Ci dzisiaj nie kupię”.
Nina najpierw przez 20 minut płakała wniebogłosy, potem obrażała się na mnie, siedząc na kaloryferze pod ścianą. A ja miałam dłuższą chwilę, aby pooglądać różne wazoniki, świeczniki czy ramki na zdjęcia. Cała akcja trwała pół godziny i kiedy Nina w końcu zrozumiała, że „przegrała” w tej rozgrywce, w spokoju podeszła do mnie, pociągnęła mnie za tył kurtki, a ja z całą moją miłością przytuliłam ją i zapytałam, czy czuje się już lepiej i czy jest gotowa wybrać ostatecznie opaskę do włosów.
Cała technika polegała na nieugięciu się, ale też pokazaniu, że mama jest panem sytuacji, nie daje się wyprowadzić z równowagi i wciąż kocha swoją córeczkę bez względu na wszystko. Chodzi o to, aby zarazić dziecko swoim spokojem i opanowaniem, i nie pozwolić, by jego złość zaraziła mnie.
Rozmawiać, a nie mówić
Dziecko potrzebuje rozmowy. Kiedy stosujemy mówienie, czyli jednostronny monolog, dziecko po około 2 minutach się wyłącza. Pamiętasz pewnie te momenty z dzieciństwa, kiedy jakiś dorosły próbował Ci wytłumaczyć, dlaczego nie chodzi się po świeżo zasianych trawnikach lub dlaczego nie powinno się biegać po korytarzach na przerwach szkolnych. Twoje ciało tkwiło w miejscu, by sprawić wrażenie, że słuchasz, ale cały Twój umysł był w harcach, które miały nastąpić zaraz po sakramentalnym: „to się więcej nie powtórzy”, rzuconym tylko po to, by biec do swoich spraw, bo przecież nie dlatego, że miałaś silną wolę poprawy;)
Moralizowanie uznane jest za błąd komunikacyjny i ja się z tym zgadzam. Rozmowa to wymiana zdań. To pytanie dziecka o jego punkt widzenia. To okazywanie dziecku zainteresowania. To moment, w którym Ty i dziecko zbliżacie się do siebie.
Stanie zawsze po stronie dziecka
Twoje dziecko musi czuć, że zawsze bez względu na sytuację, jesteś po jego stronie. Że oprócz tego, że jesteś jego mamą, jesteś też jego największym fanem i przyjacielem. Że ma prawo popełnić błędy i mama zawsze je zrozumie.
Powtarzaj swojemu dziecku, że może na Ciebie liczyć, gdy tylko tego potrzebuje i że kochasz je bezwarunkowo. Twoje dziecko powinno wiedzieć, że będziesz towarzyszyć mu na drodze rozwoju, a gdy będzie mu źle, będzie mogło liczyć na Twoje pełne wsparcie. Nawet jeśli w danym momencie będzie się musiało ono ograniczyć do przytulenia i zrobienia ciepłego kakao na smutki.
Brzmi wspaniale, prawda? Kiedy szukasz powodów zachowania dziecka, zamiast skupiać się na samym zachowaniu i dawaniu mu kar, jesteś właśnie takim wsparciem w rozwoju.
Każdy z rodziców powiela schematy wychowania dzieci, które dostał od swoich rodziców. Niestety wiem, że najczęściej były one dalekie od pozytywnego rodzicielstwa. Oznacza to, że nowych technik musisz się nauczyć. Dlatego zachęcam do wpadania na mojego bloga oraz do obserwowania mnie w social mediach. Regularnie wrzucam tam treści, które mają na celu pomóc współczesnym rodzicom w wychowywaniu ich cudownych dzieciaków.