Z czym kojarzy Ci się frustracja? Z niczym przyjemnym, prawda? Najchętniej unikałabyś frustracji jak ognia. A wiesz, że warto dać jej szansę i spojrzeć na frustrację nieco łaskawszym okiem. Wszystko dlatego, że dobrze wykorzystana frustracja jest doskonałym bodźcem do zmiany na lepsze. Pokażę Ci, jak to działa. Gotowa? 

Czym jest frustracja?

Frustracja to stan, z którym wiążą się negatywne emocje i dyskomfort. Zazwyczaj pojawia się, gdy czegoś chcesz, ale nie możesz spełnić tej potrzeby. Czasem frustracja dotyczy rzeczy pozornie prozaicznych. Może wywołać ją długa kolejka do kasy, gdy się śpieszysz, czy rozładowany telefon, gdy musisz zadzwonić. A nawet Twój ukochany przedszkolak, który chce się bawić, choć akurat padasz ze zmęczenia po ciężkim dniu pracy. We wszystkich tych sytuacjach chcesz czegoś (szybko wyjść ze sklepu, załatwić ważną sprawę przez telefon, odpocząć), ale nie możesz tego dostać. Twoja potrzeba nie zostaje zaspokojona. A frustracja zaczyna się w Tobie gotować. 

Wiele osób przechodzi nad takimi sprawami do porządku dziennego. Ty też możesz przyzwyczaić się do tego, że w sklepie są kolejki, telefon czasem pada w najmniej odpowiednim momencie, a dziecko przecież zmieni się w końcu w aż nazbyt samodzielnego nastolatka. I żyjesz sobie w tej frustracji dzień po dniu, czekając, aż w końcu będziesz miała święty spokój. 

A przecież możesz żyć inaczej. Zakupy, nawet te spożywcze możesz zrobić przez internet. W pracy i samochodzie możesz trzymać zapasową ładowarkę. Nawet pracę możesz zmienić, tak aby mieć więcej sił i czasu dla dziecka, póki chce ono spędzać z Tobą czas. To jednak wymaga zmian w postrzeganiu do frustracji. Musisz zacząć traktować ją jak impuls do zmian i być jej za to wdzięczna! 

Jest to tak istotne, ponieważ frustracja może dotyczyć spraw, które mają fundamentalny wpływ na jakość Twojego życia: pracy, sytuacji finansowej czy relacji z partnerem i rodziną. Bo gdy nieustannie brakuje Ci pieniędzy pod koniec miesiąca, to ta sytuacja jest nie tylko frustrująca, ale i stanowi zagrożenie. Jeśli to na Tobie spoczywają wszystkie obowiązki domowe, to możesz nie mieć już sił, aby podjąć studia, które poprawiłyby Twoją pozycję zawodową. I w końcu szef dopuszczający się mobbingu lub toksyczna atmosfera w pracy mogą skończyć się stanami lekowymi, a nawet depresją. W takim przypadku frustracja jest sygnałem, że dzieje się coś naprawdę złego. Jeśli zignorujesz ją, zadziałasz na swoją szkodę. 

Czy z frustracji może wyniknąć coś dobrego?

Oczywiście, że tak. Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków, ale początkiem tej potrzeby jest właśnie frustracja! To ona napędza kolejne pokolenia, aby zmieniać świat i pchać go do przodu. Od tych najmniejszych do najbardziej spektakularnych wynalazków i odkryć. To również frustracja sprawia, że po dane rozwiązanie sięgają setki milionów ludzi na całym świecie. 

Podam Ci prosty przykład. Pamiętasz swój pierwszy telefon komórkowy? Ja pamiętam swój doskonale. Mój telefon miał dwie zasadnicze funkcje: pozwalał dzwonić i wysyłać SMS-y. No i miał kilka gierek, którymi od czasu do czasu umilałam sobie czas. Jednak to, co pamiętam do dziś, to to, że był dość spory i ciężki. Co gorsza, w torebce poza telefonem musiałam jeszcze zmieścić kalendarz, notatnik, kalkulator, a także aparat fotograficzny. A, i jeszcze zestaw do nawigacji, który wspomagał mój szalony/całkiem niezły (A1) zmysł orientacji. Jak dobrze, że wówczas panowała moda na duże i pojemne torebki, bo nie wiem, jakim cudem miałabym się zmieścić do zgrabnej listonoszki!

Jednak w końcu pojawiły się telefony, które wszystkie te sprzęty miały w sobie. I choć początkowo kosztowały krocie, to ludzie kupowali je jak ciepłe bułeczki. Dlaczego? Bo na takim najgłębszym poziomie pozwalały one usunąć frustrację! 

Jak wykorzystać frustrację pracy nad sobą?

W mojej ponad 8-letniej pracy z kobietami spotkałam mnóstwo wspaniałych osób. Mocno wierzę, że każda z nich urodziła się z ogromnym darem. Ten dar objawia się w ich potencjale. Jednak żadna kobieta, z którymi miałam okazję pracować, nigdy nie funkcjonowała powyżej swojego potencjału. Za to zdecydowanie zbyt wiele działało poniżej swoich realnych możliwości. Co jednak najważniejsze, one doskonale zdawały sobie z tego sprawę i odczuwały frustrację związaną z miejscem, w którym się aktualnie znajdowały.  

Problem polega jednak na tym, że świat da Ci dokładnie tyle, na ile sama się wycenisz. A niestety z mojego doświadczenia wynika, że kobiety wyceniają się zdecydowanie za nisko. Dlatego godzą się na frustrującą prac, frustrujące zarobki, czy frustrującego partnera. Bo nie wierzą, że zasługują na coś lepszego. Co gorsza, do tej frustracji zaczynają się przyzwyczajać i uznają ją za coś normalnego. Ot, takie gorzkie to życie i tyle. 

Mam jednak dla Ciebie inną propozycję. Przede wszystkim uświadom sobie, że frustracja to nie stan, który trzeba jakoś przeżyć i dopasować do niego swoje życie. Wprost przeciwnie, każda frustrująca sytuacja to sygnał, że warto coś zmienić. To informacja, że możesz mieć więcej. Tylko że za tą informacją musisz podążać, zamiast ją ignorować.    

Masz zatem dwa rozwiązania. Możesz pogodzić się z tym, że pewne frustrujące sytuacje dzieją się w Twoim życiu. Zaciskasz zęby i żyjesz od jednej frustrującej sytuacji do drugiej. Możesz jednak potraktować frustrację, jako pewnego rodzaju wskazówkę, że czas coś w swoim życiu zmienić. Którą drogą zamierzasz podążać? Czy masz odwagę pokochać swoją frustrację i wykorzystać ją, aby obudzić drzemiący w Tobie potencjał? 

PRZEJDŹ DO KONTAKTU ->KONTAKT

SPOTKAJMY SIĘ NA Facebooku ->https://www.facebook.com/aniapiechoficial

POROZMAWIAJMY PRZEZ WhatsApp ->https://wa.me/726488553


1 Comment

Leave A Comment