Lubię ostatni dzień roku. Może Cię to zdziwi, ale od lat odpuszczam huczną zabawę w sylwestra, a zamiast tego celebruję koniec roku w samotności. W ten sposób zamykam ostatnie 12 miesięcy podsumowaniem i planami na kolejny rok. Spokojnie. W ciągu roku nie odpuszczam właściwie żadnej okazji, aby dobrze się bawić czy poszaleć na parkiecie. Po…

Jaki był rok 2022?

W moim życiu w 2022 roku działo się naprawdę sporo. Mogę wręcz powiedzieć, że ostatnie 12 miesięcy były dla mnie przełomowe. Przez cały ten okres towarzyszyło mi motto: „Jestem uważna na to, co warte mojej energii”. I taki właśnie był miniony rok. Co rusz wybijało jakieś „szambo”, a ja poświęcałam moją uwagę na prostowanie trudnych tematów i czyszczenie energii. A teraz przedstawiam Ci lekcje, jakie z tego wyciągnęłam. 

  1. Nie jestem po to, by unikać burzy, ale by nauczyć się tańczyć w deszczu

Od zawsze żyję w przekonaniu, że wszystko dzieje się z jakiegoś istotnego powodu. Sukcesy są fantastyczną częścią życia, ale porażki są równie ważne, jeśli nawet nie ważniejsze. Nauczyłam się, że każda trudność jest mi dana po to, abym mogła się czegoś nauczyć i wzrosnąć jako człowiek. Dzięki temu mogę osiągnąć kolejny etap mojego rozwoju. 

Mam ogromne zaufanie do tego procesu. Burze w życiu są potrzebne i nie unikam ich. Wierzę, że zaprowadzą mnie tam, gdzie ostatecznie zmierzam. 

  1. Wierzę w swój potencjał

Dzieląc się publicznie moją wiedzą i doświadczeniem w social mediach niemalże codziennie spotykam się z tym, że ktoś podważa moje kompetencje. Czytałam na swój temat wiele nieprzychylnych słów, które mogłyby pozbawić mnie wiary w to, że mogę uczyć kobiety (w tym mamy) tego, jak stać się lepszą wersją siebie. To, że podawano w wątpliwość moje wykształcenie to jeszcze nic! Choć ciężko w to uwierzyć, ale znalazły się też osoby, które podważały fakt, że mam dzieci! Bo skoro mówię takie „niedorzeczne rzeczy”, to na pewno nie jestem mamą. 

Gdyby nie wiara w potencjał, to być może zaprzestałabym swoich działań. Ja jednak wciąż działam, piszę, tworzę i tak naprawdę dopiero się rozkręcam. Głęboko wierzę, że mam do przekazania wiele wskazówek dla kobiet i mam, dzięki którym każdego dnia mogą się rozwijać. 

  1. Ludzie będą mnie traktować tak, jak im na to pozwolę

Jak już wcześniej wspomniałam, zadecydowałam, że rok 2022 będzie dla mnie oczyszczający. Oznacza to, że zrezygnowałam z relacji, które mi nie służyły. Efekt takiego zabiegu okazał się niezwykły. Zyskałam dużo dobrej energii, doświadczyłam lekkości, a co najważniejsze zyskałam pełny szacunek do siebie samej. 

Ludzie robią nam to, na co im pozwalamy. To Ty sama wyznaczasz granice tego, jak inni będą Cię traktować. Jeśli jeszcze tego nie potrafisz, gorąco zachęcam Cię do nauki stawiania własnych granic. Dzięki temu to właśnie Ty będziesz zarządzać swoim czasem i przestrzenią. To Ty będziesz decydować, czy masz na coś ochotę, czy nie. I to Ty będziesz podejmować wszystkie decyzje, które dotyczą Ciebie i Twojego życia.  

  1. Dla odpowiednich ludzi jestem wystarczająca 

Rozwój osobisty zawsze był moja największą pasją. Kiedyś zdecydowałam, że każdego dnia będę robić jedną rzecz, która będzie mnie rozwijać. Co ważne, to ja decyduję jaką przestrzeń do pracy — inaczej słabszą stronę — potrzebuję poprawić. 

Nie potrzebuję do tego „doradców”, którzy z tzw. życzliwości dowalają mi, jaka to jestem niedoskonała w takim czy innym aspekcie. Takie zachowanie to nic innego jak wchodzenie w przestrzeń psychiczną innego człowieka. Wiem, że jestem niedoskonała i daję sobie do tego prawo. Mam też potrzebę przebywania z osobami, dla których jestem wystarczająca taka, jaka jestem obecnie i którzy akceptują, że mój rozwój to moja osobista sprawa.

  1. Na nic nie jest za późno

Często słyszę, że na coś jest już za późno. Ktoś jest na coś za stary, albo że wcześniej może byłoby to ok, ale teraz to już nie. A przecież jest tylu ludzi sukcesu, którzy zaczynali po 40., 50., a nawet po 60. roku życia. Ba, w wielu imprezach mojego klubu salsy uczestniczą seniorzy. Każdego z nich uwielbiam. Nie wierzę w wiek. Wierzę w energię.

Dlatego, niezależnie co sobie wymyślę, nie pozwalam, aby mój „elegancki” wiek stał się przeszkodą. Nigdy na nic nie jest za późno. A czasem jest wręcz przeciwnie. Dopiero bogate doświadczenie życiowe sprzyja realizacji niektórych projektów. 

  1. „Me time”

Mam wspaniałe życie i aby korzystać z wszelkich jego dobrodziejstw, potrzebuję sił i dobrej energii. Z kolei wiele kobiet, które prowadzę w rozwoju jako coach, mówi, że mają zbyt mało sił na realizacje swoich celów. Twierdzą, że ogrom codziennych obowiązków odbiera im życiową energię. A ja twierdzę, że nie to jest ich problemem. Kłopot w tym, że kobiety nie robią nic, albo robią za mało tego, co im tę energię daje. 

Co robisz, gdy zauważasz, że bateria twojego telefonu jest na wyczerpaniu? Zapewne natychmiast szukasz ładowarki, aby nie dopuścić do całkowitej utraty energii w smartfonie. A co robisz, gdy Twoja bateria miga na czerwono? 

Ja każdego dnia dbam o tzw. czas dla siebie. Co więcej, mam całe mnóstwo sposobów na to, aby jednocześnie dać sobie sygnał, że jestem dla siebie ważna i regularnie ładować swoje moce. Stało się to dla mnie i mojej rodziny obowiązkiem, który skrupulatnie i z przyjemnością wypełniam. 

  1. Sprawiam, aby mój dzień był taki, jak chcę

Jeśli mnie obserwujesz w social mediach, to pewnie wiesz, że nigdy nie życzę moim odbiorcom miłego dnia. Zamiast tego powtarzam: „spraw, aby Twój dzień był miły, bo to Ty decydujesz”. 

Takiego samego podejścia uczę moje dzieci. Kiedy mój syn wychodzi do szkoły, słyszy zdanie w stylu: „spraw, aby twój dzień był udany”. Do mojej córki mówię np.: „spraw, aby twój dzień był piękny”. Dodaję też słowa: „bo to Ty decydujesz”, ponieważ w ten sposób oddaję im niezwykłą moc – moc sprawczą. Z kolei wieczorem, kiedy mam prywatny czas dla każdego z moich dzieci, pytam: „czy Twój dzień był taki, jak zadecydował_ś? Co dokładnie zrobił_ś, że taki był?” Mamy wtedy idealny czas na rozmowę o tym, co możemy robić, aby nasze życie było wspaniałe. 

To jednak nie działałoby tak dobrze, gdybym sama tego nie stosowała. Czasem z samego rana decyduję, że mój dzień będzie wartościowy lub piękny, a innym razem udany lub pełen miłości. A potem działam zgodnie z tym stwierdzeniem niczym z kompasem. Wieczorem w specjalnym zeszycie podsumowuję mój dzień i sprawdzam, na ile był taki, jak chciałam. I przyznam, że moje wieczorne wnioski bywają naprawdę niezwykłe.  

  1. Żyję w zgodzie z moją misją  

Pewnego dnia wzięłam udział w warsztatach, dzięki którym określiłam swoje „dlaczego”, czyli powód, dla którego robię to, co robię. Często mówi się o takim powodzie, że jest to nasza życiowa misja. Podczas warsztatów okazało się, że moją potrzebą jest budowanie drugiego człowieka tak, aby stawał się on lepszą wersją siebie — najlepiej każdego dnia. 

Wymagało to ode mnie wiele zachodu, ale w końcu ustawiłam życie zawodowe pod moją misję. Rok 2022 był okresem, w którym robiłam to, co czuję całym swoim sercem i działałam w zgodzie z moją misją. Dzięki temu podsumowując zeszły rok, zobaczyłam, jak wiele dokonałam w ciągu ostatnich 12 miesięcy, choć tak naprawdę właściwie nie czułam, że pracuję. Dokładnie tak, jak mówił Konfucjusz: „Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu”.

  1. Jem, aby dać energię mojemu ciału 

Nie zamierzam uchodzić na tym blogu za doradcę żywieniowego, bo na dietetyce się nie znam. Wiem tylko, jak ważne jest, by nauczyć się słuchać potrzeb własnego ciała. I dokładnie tego uczę też moje dzieci. 

Nigdy nie zmuszam ich do jedzenia rzeczy, których nie lubią. Nie każę im także jeść dużych porcji, na które nie mają ochoty. Gdy moja 5-letnia córki kończy posiłek, proszę ją, aby posłuchała swojego ciała i powiedziała, jak się czuje: czy jest najedzona i czy jest to moment, w którym chce skończyć jeść. Mam świadomość, że nie nauczę jej słuchać potrzeb ciała, jeśli będę w nią wmuszać to, czego nie lubi. Okazuje się, że takie podejście sprawdza się u nas znakomicie. 

Robię tak dlatego, że sama nauczyłam się rozpoznawać, czy ochota na słoik Nutelli to potrzeba mojego ciała, czy mojej duszy. I zdradzę Ci, że od roku nie jem słodyczy, bo okazało się, że to była potrzeba duszy, a tę mogę karmić czymś zupełnie innym. 

  1. Pilnuję myślenia 

Wiem, że moje piękne życie zależy od tego, jak piękne jest moje myślenie. Pisałam już o tym nieraz, ale uważam, że jest to zasada, którą należy regularnie przypominać przy każdej możliwej okazji. 

Nasze życie to efekt naszych myśli. To, o czym często myślisz, zwyczajnie do siebie przyciągasz. Nie jest to żadna tajemna wiedza, choć wiele osób niechcący wyrządza sobie krzywdę, nieumiejętnie z niej korzystając. Tak naprawdę jest to zwykła fizyka. Twoje myśli generują emocje. Emocje generują energię. A energie się przyciągają. To cała filozofia. Dlatego, kiedy pracuję z kimś jako mentor czy coach, zawsze do znudzenia powtarzam: „PILNUJ MYŚLENIA!”. A ja, aby być dobrym przykładem (również dla moich dzieci), także regularnie sprawdzam, czy moje myśli mi służą, czy też mają na mnie negatywny wpływ. 

Można powiedzieć, że w poprzednim roku dużo straciłam, ale i wiele zyskałam. Wiele razy płakałam, ale i często się śmiałam. Miałam wiele okazji do wzruszeń, a także niejednokrotnie czułam miłość i dostałam mnóstwo wsparcia. Mam nadzieję, że lekcje z ostatnich 12 miesięcy, którymi właśnie się z Tobą podzieliłam, sprawią, że będziesz umiała sprawić, że rok 2023 będzie dla Ciebie wspaniały, pełen miłości i budujących doświadczeń.